Jestem absolutnie przekonany, że obecność systemu Windows w ubikacji miałaby katastrofalne skutki dla ludzkości...
Bill Gates, robiąc dobrą minę do złej sprzedaży swojego najmłodszego dziecka - systemu Windows Vista, obwieścił radośnie, że ludzkość wkracza w nową dekadę. Najkrócej ujmując wywód kowboja z Redmont, na każdym kroku będziemy mieli dostęp do komputera PC. Rzecz jasna z systemem Windows, bo inaczej zdaniem Billa - po prostu nie wypada! Te komputery napotykane nawet w lodówce stworzą hipermultimedialny klimat, określając naszą nową rzeczywistość. Będą montowane w samochodach, autobusach, szaletach miejskich - słowem - wszędzie! Nie ma co! Miliony dolarów jakie zarobił wujek Gates, Nie wyprały jego głowy z fantazji...
Ponieważ z kim jak z kim, ale z czytelnikiem muszę być szczery, zdradzę kilka refleksji, jakie dopadły mnie po fantastycznych uniesieniach wujka Gatesa. Wrażliwsi mogą od razu przewrócić kartkę...
Jak donoszą socjologowie, statystyczny Kowalski do miejsca, gdzie parlamentarnie mówiąc - król za potrzebą chadzał piechotą, najczęściej zabieramy ze sobą gazetę. A raczej zabieraliśmy, wszak podobno teraz coraz częściej zabieramy telefon komórkowy. Wybrzmi to być może niesmacznie, ale ostrzegałem, prywatnie od jakiegoś czasu do tego ustronnego miejsca wybywam z palmtopem, gdzie piszę to i owo. Po co? By pomysły nie uciekły! Nie jest novum, że toaleta, to miejsce sprzyjające kteatywności. Tymczasem słyszę, że wujek z Redmont ową kreatywność zamierza zabić, jakimś multimedialnym pecetem wmurowanym w ściany ubikacji! Nie wiem, jak Wy, ale ja protestuję!
Ze zdziwieniem jednak przyznaję, że jest jakaś dziwna magia tego miejsca, do której przyznawał się człek o wesołym usposobieniu i genialnym umyśle, w osobie Alberta Einsteina. Podejrzewam, że nie on jeden wygłówkował wielkie rzeczy w tym wstydliwym dla wielu odosobnieniu. I ja przyznam, że była to kolebka kilku moich sukcesów, poprzedzonych rozważaniami. I teraz niby co? To wszystko ma się zmienić, bo jakiś milioner straszy nas, że atmosferę skupienia w ubikacji zabije nam jakiś Windows Media Player? Hańba! Ja protestuję!
Jestem w stanie rzucić tezę, że ta multimedialna okupacja ubikacji, która tak pięknie śniła się Gatesowi, to zamach na rozwój cywilizacji! Ludzie pochłonięci przez multimedia zaprzestaną rozważań nadwspółczesnym światem, technologiami! Będą konsumować w WC najnowszą płytę Shakiry lub oglądać filmy, których nie dokończyli w samochodzie podczas powrotu z pracy! Przerażająca wizja intelektualnej stagnacji naszej cywilizacji...
Będąc z Wami szczerym - bo cóż innego mi pozostaje, nie wyobrażam sobie siedzieć na sedesie i delektować się multimediami! Albo grać w gry komputerowe! A już zupełnie nie wyobrażam sobie interaktywnego spędzania czasu w ubikacji, poprzez rozmawianie z kimś przez Skype! Wszędobylska kamera internetowa - zgodnie z projekcjami wujka, absolutnie nie mieści się w moich rozważaniach, a śladu po nich nie powinno być nawet w tym felietonie! Obrzydliwe!
Wyobrażacie sobie nie daj Boże w Waszej ubikacji gadżet z Wi-Fi, który zastąpiłby literaturę ulubionej gazety (Np. Mobile Internet), zabieranej w ustronne miejsce, by w spokoju oddać się lekturze? Używanie do tego celu elektronicznego papieru byłoby szalenie niehigieniczne!
Jedyna nadzieja w tym, by ujmijmy to delikatnie - wyszukane wizje wujka o wszędobylskich multimediach się nie ziściły. To właśnie wspomniany już system Windows Vista, którego częstotliwość wieszania się bądź umiejętność okazywania użytkownikowi innych gestów wrogości i odmawiania współpracy sprawi, że wbrew urojeniom Gatesa, w ubikacji nie będziemy używać pecetów i jak dotychczas miejsce to na długo jeszcze będzie wolne od cyberkulturowych trendów naszej rzeczywistości. Wierzę w to całym sercem! Jestem absolutnie przekonany, że obecność systemu Windows w ubikacji miałaby katastrofalne skutki dla ludzkości...
Swoją drogą, jak nie przepadam za drugim wielkim naszego świata IT, muszę przyznać honor panu Jobsowi, za to, że poprzestał na marnowaniu milionów dolarów na kampanii reklamowej marnego telefonu, jakim jest iPhone. Człowiek zachował klasę na tyle, że w kryzysie, jaki zaczyna na świecie przeżywać jego coraz ostrzej krytykowana multimedialna zabawka, nie przyszło mu do głowy zarażać ludzi poprzez media jakimiś dramatycznymi wizjami wszechobecności swojego produktu, na jakie niewątpliwie zapadł wujaszek Gates. Radziłbym Billowi, by nie rozmyślał tak dużo, tylko zebrał się w kupę i dopracował z chłopakami z Microsoft fatalnie sprzedający się system Vista. Oj Bill, ty pewnie za potrzebą chodzisz do ubikacji z laptopem...
WOJCIECH ANDRZEJEWSKI
Podziel się tym artykułem: