Witaj Gość! Rejestracja | Logowanie |
Startuj z nami |
Napisz do nas |
Bądź na bieżąco!!! |
Kto dla kogo?
Komputery dla ludzi, czy ludzie dla komputerów? Niemalże utopiłem się w porannej kawie czytając w „Gazecie Wyborczej” tekst Vadima Makarenko, na temat tego, jak maszyny zawłaszczają kolejny kawałek „działki”, którą dotychczas zajmował się człowiek. Chodzi o dziennikarzy. Makarenko pisze, że już niebawem twórcza cześć naszej planety zostanie „wygryziona” przez komputery, które podobno przygotowują materiały prasowe głównie na temat wyników finansowych firm notowanych na giełdzie w USA. Robią to na podstawie komunikatów publikowanych przez spółki, wykonują jednak przy tym nawet prace analityczne. Mowa o maszynach agencji informacyjnej Thomson Financial, które korzystając z baz danych agencji, pracując nad tekstem potrafią same ocenić, czy wyniki spółki są lepsze od oczekiwań rynku, czy też gorsze. Są też w stanie porównać świeżo opublikowane cyferki z danymi historycznymi i opisać w depeszy trend, jakim podążają zarobki firmy. Technokratyczna okropność! I nie pisze tak dlatego, że czuję się zawodowo zagrożony przez jakąś pecetowatą skrznkę, lecz cierpnie mi skóra na myśl o tym, jaką sieczkę dostaną w efekcie końcowym czytelnicy.
Jak suche i bezpłcowe będą te teksty. Czy komputer potrafi być dowcipny? Skomentować w sposób barwny jakieś wydarzenie? I gdzie podzieje się tak zwana „oryginalność” i autorstwo? Czy jakaś maszyna zastąpi kiedyś Pilcha? Może Bendyka albo innych felietonistów? A może „Mobile Internet „ zaczną kiedyś redagować bezduszne skrzynki? Przecież to byłby dla nich pryszcz – opierać się na spamie zwanym informacjami korporacyjnymi, jakich setki wypuszczają producenci. Co za bolesne i przykre czasy czekają czytelników, do których docierać zacznie technokratyczny bełkot z agencji Thomson Financial lub innych tworów jej podobnych. Myślę, że nasza cywilizacja kieruje się kiepską kalkulacją. „Oszczędności” - to ulubione słowo każdego inwestora. Mam nadzieję, że nie dożyję czasów, w których z tytułu własnie oszczędności, redakcje prasowe czy internetowe zastąpiłyby maszyny – jakieś szumiące serwerownie. Redakcja kojarzy mi się z gwarem, jaki wywołują ludzie burzący swoje myśli. Ponieważ wczesnym świtem zjawiam się w redakcji, widzę, w jaki niezwykły sposób budzi się ona do życia. Szum ekspresu do kawy, porannej prasy, pierwszych telefonów, jakie do nas dzwonią. I przede wszystkim rozmów z czytelnikami. Kontaktu. Nie wyobrażam więc sobie, by jakieś skrzynki zastąpiły to wszystko! Żebyście widzieli drodzy czytelnicy, jaką gimnastykę intelektualną miewamy co miesiąc ze szpiglem i budowaniem gazety. To dla nas nie tylko intelektualna rozrywka, ale także chwile, w których możemy pobyć z sobą. Rozmawiać. Nie przeżyłbym koszmaru, jakim z rana zaatakował mnei Vadim Makarenko... ...i własnie dlatego zastanawiam się czy w technologicznym galopie, ludzkość nie przegięła już przysłowiowej pały. Kto jest dla kogo? Komputery dla ludzi, czy ludzie dla komputerów? Cyber rzeczywistość nie pożera jedynie intelektualnego dorobku, jakim jest publicystyka. Zagrożona jest też twórczość muzyczna, wszak jakiemuś emerytowi z szeregów NASA tak bardzo nudziło się w domu, że skonstruował pierwsze na świecie grające skrzypce Czy komputery zaczną kiedyś żyć za nas? Tworzyć dla siebie? To byłoby chyba najkorzystniejsze dla gospodarki... Podziel się tym artykułem:
Autor: Wojciech Andrzejewski
(2006-08-29)
Komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy użytkowników portalu MI Online.
Wczytywanie komentarzy...
|
W numerze
|


Witaj Gość!
Startuj z nami
Napisz do nas
Bądź na bieżąco!!!
Powrót
0


