Witaj Gość! Rejestracja | Logowanie |
Startuj z nami |
Napisz do nas |
Bądź na bieżąco!!! |
Nasza tożsamość ulega rozproszeniu
Poznałem sympatyczną kobietę. Piszę sympatyczną, bo rzadko kiedy kobieta na początku znajomości wydaje się niesympatyczna. Ponieważ słynę ze skromności, podałem jej swój numer telefonu, na co ona zaatakowała mnie: - Tylko jeden?
- Co, tylko jeden? - odparłem zdziwiony. - Masz tylko jeden numer telefonu? - zapytała wielce zdziwiona. - Tak. A co w tym dziwnego? - odpowiedziałem. - No, bo ja mam cztery numery... - zareklamowała się w sposób niegodziwe pyszny. - Idiotka – pomyślałem. - Mnie do szczęścia wystarcza jeden. Od lat mam ten sam, dzięki czemu się nie rozpraszam – odburknąłem. Spojrzała na mnie z dopiskiem „nudziarz” vel „stary pryk”. Rozstaliśmy się. - Idiotka... - skonstatowałem złośliwie. W jednej z bardziej znanych książek Dariusza Tarczyńskiego - „Zrozumieć człowieka z wyglądu” przeczytałem, że ludzie ubierający się na tzw. „cebulkę”, mają wiele osobowości, które w jakiś sposób ukrywają i wykorzystują w odpowiednich sytuacjach. Pewnie tak samo jest z ludźmi, którzy mają wiele numerów telefonów czy e-komunikatorów. Poznana kobieta z czystej formalności zostawiła mi swoje 4 numery telefonu, 3 adresy mailowe, dwa numery Gadu-Gadu, login Skype'a, ICQ, Tlen.pl i MSN. Po co nam a z tyle portów w wirtualnym oceanie? - zastanawiałem się rozważając o spotkaniu i swoich... 12 adresach mailowych, które zredukowałem po latach do trzech. Jednym numerze telefonu GSM, jednym numerze GG i profilu Skype. - Za dużo. I tak za dużo! Technokratyczny idiota! - stwierdzałem idąc przez Park im. Adama Mickiewicza, gapiąc się na dzieciaka grzebiącego w piaskownicy. - A ile on będzie miał adresów e-mail? Ile telefonów i komunikatorów sieciowych, gdy dorośnie? – zastanawiałem się. - Może jeden... Być może się starzeję, ale denerwuje mnie rozproszenie tożsamości w wirtualnych realiach naszego świata. Dostrzegam potrzebę stworzenia całkiem nowej jakości komunikacji, która zintegrowałaby wszystkie internetowe komunikatory, e-maile, telefony komórkowe, VoIP-y i stacjonarne w jeden niezawodny mechanizm, logarytm – profil, który nie będzie nas rozpraszać. Myślę, że już niebawem świat stanie przed takim właśnie wyzwaniem. Społeczeństwo Internetu zbyt wiele czasu traci na rozpraszanie się w drodze używania kilku komunikatorów na raz. Czytanie poczty z kilku adresów e-mail i sprawdzanie nieodebranych połączeń czy nieprzeczytanych SMS-ów w kilku telefonach poupychanych w kieszeniach. Potrzebny jest jeden moduł, jeden profil, gwarantujący ład w komunikacji. Wirtualny bałagan nie jest komfortem. Doświadczyłem tego decydując się na porządek. Próby uporządkowania podejmowali twórcy wszystkich komunikatorów. Według mnie – bezskutecznie. Bo cóż to za komfort, że na Tlenie mogę rozmawiać z użytkownikami GG? - Żaden. Cóż to za komfort, że dzięki najnowszemu i swoją drogą staremu już dziecku Wirtualnej Polski – Spikowi, mogę komunikować się ze swoim dwoma kumplami z Niemiec, którzy korzystają z ICQ, jak mam Skype, z którego i oni korzystają? Komfort żaden, a jedynie zament i chaos! Każdy z nas ma numer pesel. Swego rodzaju tablicę rejestracyjną niezbędną do poruszania się na tym świecie. Nie zmienia się on do grobowej deski. I może właśnie on powinien być nowym narzędziem, które pozwoli uporządkować bałagan w wirtualnej komunikacji. Proponowałem to pisząc swoje opowiadanie w „Mobile Internet” o standardzie MindNet, który sobie ubzdurałem. Nie bez przyczyny, wszak czuję, że nasza tożsamość w sieci ulega poważnemu rozproszeniu. Zmieńmy to! Podziel się tym artykułem:
Autor: Wojtek Andrzejewski
(2006-06-18)
Komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy użytkowników portalu MI Online.
Wczytywanie komentarzy...
|
W katalogu
|


Witaj Gość!
Startuj z nami
Napisz do nas
Bądź na bieżąco!!!
Powrót
0


