 |
| |
| Ocena redakcji |
| 7 |
| |
| Platforma testowa |
System operacyjny: Android 2.2
Platforma: procesor ARM Cortex A9 (Dual Core); chipset NVIDIA Tegra II T20 1 Ghz
Pamięć RAM: DDRII 667 MHz, 512 MB
Wymiary: 260x170x13,9 mm
Waga: 745 g
Dane: USB 2.0, Wi-Fi 802.11 b/g/n, Bluetooth 2.1, HDMI out (do 1080p), jack 3,5 mm
Wyświetlacz: pojemnościowy, 10,1 cala; 256 tys. kolorów; 1024x600 pikseli; 16 ms, multidotyk
Multimedia: audio: MPEG 1 Layer 1/2, Audio MP3, WMA; wideo: WMV, MOV, MPEG 1 Video, MPEG 4 Video, H.264 1080P
Pamięć: 16 GB, microSDHC do 32 GB
Akumulator: Li-Pol 3650 mA, 7,4 V
Cechy dodatkowe: 3-osiowy akcelerometr, g-sensor, czujnik światła |
Gdybym mojego synka nie lubił, mógłbym tu nadmienić, że ewolucja zatoczyła pełne koło, ale że kocham z całego serca wszystkie moje dzieci, napiszę jedynie, że zachwyca mnie małpia zręczność młodego pokolenia. Również jego niefrasobliwość polegająca na korzystaniu z urządzeń elektronicznych w wannie lub pod kołdrą. Nie polecam, ale HANNSpad Hannspree przetrwał testowanie przez moje pociechy. Mam do niego sporo szacunku.
Android z nakładką
HANNSpad pracuje pod kontrolą Androida, który jest moim zdaniem jedynym w tej chwili słusznym systemem dla urządzeń przenośnych. Tak, wiem, zaraz zakrzyczą mnie miłośnicy innych rozwiązań. Ja tylko - proszę zrozumieć - znam ten OS zarówno od strony smartfonów, jak i właśnie z rozwiązań tabletowych. Potrafię go optymalnie skonfigurować i odpowiada mojej logice dotyczącej obsługi sprzętu mobilnego.
Implementacja Androida w przypadku urządzenia Hannspree została dokonana bardzo dobrze i tablet radzi sobie z obsługą wszystkich zaimplementowanych funkcji. Choć system występuje tu w wersji 2.2 bardziej pasującej do smartfonów, producent zafundował użytkownikowi własne GUI, które sensownie porządkuje obszar roboczy. Nie ma na razie informacji o jakiejkolwiek aktualizacji.
Nie dla wyczynowców
Obszar wyświetlacza jest oddzielony od tylnego panelu obudowy solidną metalową ramą, ale nie radzę sprawdzać odporności tabletu na upadek, bo stosunkowo ciężka konstrukcja (745 gramów bliskie np. parametrom Motoroli Xoom) przy 10-calowym wyświetlaczu może spowodować, że nie będzie co zbierać. Tablet nie jest przeznaczony do uprawiania sportów wyczynowych, powinien natomiast spełniać wszystkie oczekiwania użytkownika dotyczące standardów komunikacyjnych.
HANNSpad nie jest tabletem przystosowanym do komunikacji w sieciach 3G czy 4G, natomiast doskonale radzi sobie z obsługą interfejsów lokalnych. Po lewej stronie wyświetlacza, na bocznej krawędzi odnajdziemy jedyne gniazdo miniUSB, wyjście HDMI pozwalające na oglądanie filmów lub zdjęć zapisanych na tablecie, a także standardowe złącze typu jack. W tego typu urządzeniu nie mogło zabraknąć także obsługi sieci WLAN. Wskaźnik jej aktywności znajdziemy w lewym dolnym rogu panelu czołowego, zaraz obok diod LED odpowiedzialnych za pokazywanie stanu ładowania i naładowania baterii.
Interfejs dotykowy poza wyświetlaczem obejmuje także trzy przyciski umieszczone w prawym górnym rogu panelu: home, menu i cofanie. Na dolnej krawędzi mieści się port mikrofonu, na górnej umieszczono standardową regulację głośności, a po lewej stronie ukryto tak, że jest niemal niewidoczny, czujnik światła odpowiedzialny za automatyczne ustawianie jasności wyświetlacza – a co za tym idzie oszczędność baterii.
Sprawny multidotyk
Wydajność systemu nie budzi specjalnych zastrzeżeń, ale pod obudową tkwi dwurdzeniowy Cortex A9 oparty na czipsecie Tegra II T20. 512 MB pamięci DDR2 właściwie wystarczy do komfortowej i płynnej pracy z kilkoma aplikacjami naraz.
Całkiem nieźle ze stronami internetowymi radzi sobie preinstalowana przeglądarka. Choć zazwyczaj pod Androidem korzystam z alternatywy, która bardziej odpowiada moim preferencjom, nie miałem powodu, by narzekać na prędkość ładowania stron, odtwarzanie strumienia audio czy wideo.
Tablet ma certyfikat Adobe i pełne wsparcie Flasha, a producent obiecuje w sklepowej wersji finalnej sprzętową akcelerację 3D i Flasha, której, niestety, nie mogłem zweryfikować w modelu testowym, bo była zablokowana. Zastanawiający jest w świetle tej informacji fakt, że nie bardzo byłem w stanie w pełni skorzystać z interfejsu oferowanego przez najbardziej znane serwisy filmowe – choćby ustawienie innej rozdzielczości niż domyślna. Jednak zainstalowałem alternatywną przeglądarkę. Dobrze reagujący na dotyk wyświetlacz o rozdzielczości 1024x600 pikseli pozwala na komfortowe oglądanie wideo na pełnym ekranie, ale nie uda się z niego skorzystać w pełnym słońcu. Trochę brakuje powłoki antyodblaskowej, za to doskonale działają gesty i multidotyk.
Bardzo wydajny akumulator HANNSpada, wspierany przez opcje oszczędnościowe systemu dbające o wygaszenie nieużywanego ekranu oraz odpowiednie dostosowanie jasności do warunków otoczenia sprawiają, że tablet jest energooszczędny.
Małpa z tabletem
Obruszył się mój redakcyjny kolega, gdy powiedziałem, że człowiek robiący zdjęcie tabletem wygląda niepoważnie. Urządzenie Hannspree nie ma aparatu fotograficznego – to posunięcie rozumiem i akceptuję. Nie do końca jednak podoba mi się rezygnacja również z kamery internetowej; zdaje mi się, że zainstalowanie niewielkiej matrycy wideo nie podniosłoby znacząco ceny tabletu, natomiast wpłynęłoby korzystnie na jakość komunikacji.
W samych superlatywach można wypowiadać się o przystępności interfejsu, bo zarówno główny panel, jak i opcje ustawień zostały rozwiązane w sposób przejrzysty i do bólu uproszczony. Pośród aplikacji znalazły się programy ułatwiające dostęp do popularnych serwisów, usprawniacze codziennego życia, w rodzaju prognozy pogody i nowości online, kalendarza, a także soft odpowiedzialny za multimedia. W tej chwili w systemie funkcjonuje tylko jedna, ale za to dobrze znana gra; podpowiem, że ma ptaki w tytule. Producent obiecuje więcej gier, gdy HANNSpad trafi do sprzedaży.
Ten sam kolega ma nad biurkiem zdjęcie naczelnego z tabletem w ręce. Nie, nie naszego przełożonego, tylko goryla. Zwierzę wygląda bardzo inteligentnie. Patrząc, z jaką łatwością, jak naturalnie moje dzieci posługują się urządzeniami dotykowymi, zastanawiam się, czy tata siedzący z tabletem w dłoni wygląda jak bohater Star Treka, czy jest bardziej podobny do małpoluda z „Odysei Kosmicznej 2001”. Potrafię docenić słodkie lenistwo umożliwiane przez urządzenie, o którym tylko mogli marzyć reżyserzy, czy pisarze science fiction. Tablet jest między innymi po to, żebyśmy mogli czytać książki, oglądać filmy, sięgnąć po informację i rozrywkę, ale nade wszystko po to, byśmy nie musieli przy tym schodzić z drzewa. No, chyba że gniazdko jest daleko.
HANNSpad jest tabletem obiecującym. Pozbawiony zbędnych dodatków w rodzaju aparatu czy GPS-a spełnia zadowalająco rolę podręcznego stanowiska biurowo-rozrywkowego. Darmowych aplikacji jest pod dostatkiem – to duża zaleta Androida, ale najistotniejsze jest to, że wydajność systemu w połączeniu z tą konfiguracją sprzętową jest bardzo dobra. Producenci nadal eksperymentują z ustaleniem optymalnej ilości interfejsów komunikacyjnych - zdaje mi się, że HANNSpad mógłby jednak mieć kamerę do rozmów wideo i moduł 3G do wymiany danych, gdy jesteśmy poza zasięgiem sieci Wi-Fi. Może w kolejnym modelu?
Pod lupą HANNSpad jest porządnym 10-calowym tabletem z Androidem. Wygodny, estetyczny, ale pozbawiony aparatu, kamery wideo i możliwości wymiany danych w sieciach 3G. Jeśli tego nie potrzebujecie – można brać w ciemno.
|