 |
| |
| Ocena redakcji |
| 4 |
| |
| Platforma testowa |
Procesor: Intel Atom N455 1,66 GHz, 667 MHz
Ekran: matryca 10 cali, Multi-Touch Display, 16:9, WSVGA (1024x600 pikseli) z automatyczną rotacją wyświetlanego obrazu pion/poziom
Chipset: Intel NM10 Express
Pamięć RAM: 2 GB DDR3
Karta grafiki: Intel GMA 3150
Dysk twardy: 32 GB SSD Serial ATA
Karta sieciowa: Wireless LAN Intel Wi-Fi Link 1000, IEEE 802.11 b/g/Draft-N
Mobilność: modem UMTS 3G + slot na kartę SIM
Inne: kamera internetowa 1,3 Mpix, 2x USB 2.0, 1x Mini VGA, mikrofon, 1x Audio Out, czytnik kart MicroSD
Oprogramowanie: Microsoft Windows 7 Professional oraz: Microsoft Office Starter 2010. MS Windows Live (Messenger, Galeria Fotografii, Movie Maker, Windows Live Mesh, edytor zdjęć i filmów, Mail, Pakiet Outlook Connector, Bezpieczeństwo rodzinne, Microsoft Silverlight, Bing Bar)
Bateria: Polymer Li-Ion 3200 mAh (czas pracy na baterii do 5,5 godziny), zasilacz: 110/220V
Wymiary: 275x170x14,5 mm
Waga: 0,85 kg |
Przygoda z tabletem firmy ICom zaczęła się od tego, że 32-bitowy system Windows 7 Professional zaproponował mi, że uruchomi się... w trybie awaryjnym. Przyznam szczerze, że poczułem się tak dziwnie, jakbym poszedł na rozbieraną randkę, na której piękność zaproponowałaby mi oglądanie znaczków. I rzecz jasna się wkurzyłem.
Gdy w końcu udało się rozpalić w piecu 1,67 GHz procesora Intel Atom, 2 GB pamięci RAM i system ruszyły „po bożemu”, dowiedziałem się z nadgorliwego komunikatu, że mogę paść ofiarą fałszowania oprogramowania. Błyskawicznie przypomniały mi się czasy poczciwych, przewrażliwionych pecetów...
ICom Terra Pad to produkt wykonany dość solidnie. Obudowa składa się z plastikowej części ekranowej, na której dość siermiężnie wyryto logo produktu, za co natychmiast zwolniłbym z pracy designera tabletu. Tylna obudowa wykonana jest z elegancko wyprofilowanej metalowej pokrywy, przykręconej ośmioma śrubami. Całość wygląda bardzo solidnie.
Lewa boczna krawędź to zdecydowanie najmocniejszy atut tego tabletu, choć koledzy z redakcji stwierdzili, że jednak jest nim system. Tu bym polemizował.
Na wspomnianej krawędzi znajdują się dwa porty USB, slot kart microSD, gniazdo słuchawek, port miniVGA i mikrofon. Na górnej krawędzi tabletu umieszczono slot kart SIM i... maleńki, prawie niezauważalny otworek. Wsunięcie w niego spinacza biurowego skutkuje natychmiastowym, bezwzględnym resetem systemu. Używałem go zamiast rzucenia tabletem o ścianę – jak się pewnie domyślacie, z radości, w jaką wprawiło mnie urządzenie, bo np. system miał zdolności do zamyślania się.
Dolna krawędź stanowi część systemu chłodzenia tabletu. Zauważyłem, że używanie urządzenia w ten sposób, by otwory wentylacyjne nie były zasłonięte, przekłada się na rzadsze używanie przycisku reset...
Klawiatura dla malucha Tablet wyposażono w dysk SSD firmy SanDisk o pojemności 32 GB. Ponieważ system Windows 7 lubi przestrzeń, użytkownik realnie ma do dyspozycji niewiele ponad 25 GB. Tablet dostałem do testów w czasie, gdy obraziłem się na iPada i cały apple’owski system chmury. Widok okienek sprawił, że odetchnąłem.
Pierwsze, co odpaliłem, to pakiet biurowy Microsoft Office i... o zgrozo! Oby nigdy nie przyszło Wam pracować słowem na klawiaturze ekranowej (QWERTY) tego tabletu. To, co oddaje użytkownikowi iPad „w temacie” klawiatury, w porównaniu z tą, jaką oferuje ICom Terra Pad, to limuzyna...
Maleńkie przyciski ze znakami być może sprawnie obsłużyłby pięciolatek, ale nie dorosły chłop... Naiwnie pomyślałem więc: - Mam klawiaturę Bluetooth, więc obejdę problem... Bardzo naiwnie, bo chwilę później, gdy zorientowałem się, że producent poskąpił na błękitnym kiełku, tablet w moich myślach pierwszy raz szybował na ścianę. - No kurka! Jak można w dzisiejszych czasach dawać ludziom w łapy mobilną, otwartą zabawkę z Windowsem i nie upchnąć w kadłubku Bluetootha?! - rozważałem z kotem, wszak osobista żona nie chciała słuchać mojego monologu na ten temat.
Jak przyspieszyć tablet? W tablecie z Windows 7 nie mogło zabraknąć popularnego oprogramowania – m.in. Microsoft Office Starter 2010, Messenger, Galeria Fotografii, Movie Maker, Windows Live Mesh - a także edytora zdjęć i filmów, pakietu Outlook Connector, Microsoft Silverlight, Bing Bar.
Przyznam szczerze, że po odinstalowaniu większości wymienionych opcji tablet zdecydowanie przyspieszył. Złapał oddech...
Panorama w 10 calach Za grafikę tabletu odpowiada moduł Intela – Graphics Media Accelerator 3150. Za dźwięk – karta Realtek High Definition Audio. Co ciekawe – mam identyczną kartę w netbooku, która w porównaniu z możliwościami tego tabletu działa o wiele lepiej.
Łączność 3G, co do której nie miałem najmniejszych zastrzeżeń podczas testu, to zasługa modułu Huawei Mobile Connect 3G. Za działanie w sieci Wi-Fi odpowiada technologia Intela, a konkretnie – Wi-Fi Link 1000 BGN. Tu się doczepię, bowiem moduł ten kilka razy odmówił współpracy podczas testu – zwykle podczas długotrwałego ściągania z sieci dużej porcji danych. Tablet robił się wówczas ciepły, a później informował, że połączenie z WLAN-em zostało rozłączone. Z początku podejrzewałem o niedyspozycję nasz redakcyjny router. Eksperyment powtórzyłem w domu, ściągając dużą ilość zdjęć. To samo.
Filmów z netu nie pooglądacie, a szkoda, bo dotykowy ekran tej zabawki pozwala w mojej opinii na więcej niż zabawka marki Apple. Przede wszystkim chodzi na tym Flash, a matryca o rozmiarach 10 cali gwarantuje panoramę. Obraz wyświetlany jest w rozdzielczości 1024x600 pikseli i proporcjach 16:9. Poprzez kartę microSD odpaliłem sobie na zabawce koncert Pearl Jam i... naprawdę, byłem pod wrażeniem efektu wizualnego. Dźwiękowego także.
Tablet wyposażono w dwa - może nie mocarne, ale dobrze brzmiące - głośniczki, które są przyjazne w odbiorze. Jakość dźwięków nie powala na kolana, bo jest to tylko tablet, ale głośniki nie trzeszczą ani nie skrzeczą. Bas jest przyzwoicie wyczuwalny, a tony wysokie czyste.
Całkiem dobrze sprawuje się także wbudowana kamera internetowa 1,3 Mpix. Niestety, producent nie zdradza dostawcy kamery, ale mogę powiedzieć o niej, że gwarantuje bardzo dobre parametry w kwestii realności barw oraz odświeżania obrazu. Niestety, jest podatna na refleksy świetlne, ale z komunikatorem Skype funkcjonuje rewelacyjnie. Lepiej niż moja kamera w laptopie.
Karmimy prądem Producentowi zdecydowanie nie wyszło zarządzanie energią. Tablet ma wybitny apetyt na prąd, który czerpie z baterii Li-Ion o pojemności 3200 mAh. Choć w materiałach prasowych na temat produktu mowa jest o 6 godzinach pracy tabletu na baterii, udało mi się pracować na urządzeniu przez niewiele ponad 3 godziny, chociaż bez aktywowania trybu oszczędzania energii.
Zaletą urządzenia jest to, że akumulator szybko się regeneruje. 100 proc. naładowania baterii zauważyłem po półtoragodzinnym karmieniu go redakcyjnym prądem. Druga próba, kiedy używałem tabletu pracującego w trybie energooszczędnym, pozwoliła mi działać o godzinę dłużej. Zdecydowanie zalecam pracę na pełnych żaglach, bo oszczędność godziny nie jest warta dyskomfortu.
Tablet ICom jest namacalnym przykładem tego, jak zawzięcie rynek mobilnych komputerów rywalizuje z Apple. Choć nawigowanie dotykiem jest interesujące, port USB sprawił, że skusiłem się na używanie myszki radiowej. Dopiero wtedy dobitnie zrozumiałem, jak bardzo spłaszczył się pecet. W tablecie ICom brakowało mi już jedynie napędu DVD...
Pod lupą Ciekawa konstrukcja niepozbawiona wad. Dobra cena, otwarty system, bogactwo interfejsów. Karygodny brak Bluetooth! Mimo to pokochają go zwolennicy Windowsa, którym nie zasmakowało (z różnych względów) jabłko...
|