|
Dotknij mnie...
Pierwszą rzeczą, która zaskoczyła mnie nielogicznością, był włącznik słuchawki. Producent wspaniałomyślnie (by nie szpecić zewnętrznej części) ukrył go w wewnętrznej części urządzenia. Zapomnij, jeśli myślisz, że VOX Touch włączysz lub wyłączysz bez zdejmowania z ucha. Parowanie urządzenia z telefonem jest przez to średnio komfortowe.
Bardzo przyjemne jest zaś dotykowe nawigowanie po słuchawce. Połączenie przychodzące odbieramy, po prostu klikając dwukrotnie opuszkiem palca w panel dotykowy, który stanowi całą długość zewnętrznej części słuchawki. Przeciągając po nim palec w dół lub w górę, możemy regulować natężenie głosu naszego rozmówcy.
Słuchawka pracuje w technologii multipoint, dzięki czemu może komunikować się z dwoma telefonami jednocześnie lub telefonem i komputerem PC. Dzięki temu nie trzeba żonglować słuchawkami, gdy w trakcie rozmowy telefonicznej ktoś do nas zadzwoni za pomocą Skype'a. Dodatkowo słuchawka pozwala na zawieszenie jednego połączenia i odebranie drugiego.
Podobnie jak słuchawka VOX Performa, model VOX Touch wyposażono w inteligentny sposób redukowania szumów i zarządzania głośnością w zależności od hałasu płynącego z zewnątrz. Za ten komfort odpowiada – faktycznie działający system cyfrowego przetwarzania sygnału (DPS).
Producent nie poskąpił użytkownikowi słuchawki VOX Touch akcesoriów przydatnych w obsłudze urządzenia. Miłym gestem jest dołączenie do zestawu ładowarki biurkowej USB. Oprócz eleganckiego wyglądu ładowarka oferuje wygodę użytkowania: jest składana, a dzięki magnesom można ją przyczepić do dowolnej metalowej powierzchni. Oprócz tego w zestawie jest także klasyczna ładowarka sieciowa i kabelek USB.
Proza życia...
Oprócz bardzo eleganckiego wyglądu słuchawka ma też wady. Jedną z nich, chyba najbardziej denerwującą, jest przesuwanie się gumowych wkładek dousznych po pałąku słuchawki, co w efekcie powoduje szumy wynikające z ocierania się gumy o wnętrze ucha. Słuchawka też dosyć kapryśnie informuje użytkownika o tym, że potrzebuje prądu. Piskliwe sygnały dźwiękowe przebijają się w takim momencie przez treść rozmowy, zagłuszając słowa wypowiadane przez rozmówcę. Co ciekawe, już po pierwszym takim sygnale należy czym prędzej podładować słuchawkę (co na szczęście nie trwa długo), bo w przeciwnym razie biedaczyna padnie...
Podczas tygodniowego testu, o ile licznik wygadanych minut w telefonie nie kłamał, akumulatorek urządzenia pozwolił mi na 2 godz. 23 minuty rozmowy z użyciem słuchawki. Według producenta, powinna wytrzymać 3 godziny lub 60 godzin czuwania. Tego ostatniego – przyznaję – nie miałem cierpliwości sprawdzić.
Pod lupą Słuchawka bardzo przyjemna wizualnie. Sprawdzi się w biurze i podczas skoku na bungee. Trochę denerwują szumiące w uszach gumowe wkładki. Jakość dźwięku zadowalająca. Bajeczna, dotykowa nawigacja...
|